OFERTA SPECJALNA


Wiślane Tarasy
ul. Grzegórzecka 67C/U11
31-559 Kraków – Śródmieście


Kontakt
Rejestracja: +48 12 315 50 90
Telefon: +48 570 552 055
Telefon: +48 570 052 055
Telefon: +48 570 002 055


Intima Clinic © 2017

„Miejsca intymne do poprawki” – Wywiad Tomasza Basta z Gazetą Wyborczą

„Miejsca intymne do poprawki” – Wywiad Tomasza Basta z Gazetą Wyborczą

Miejsca intymne do poprawki
„Nie zrobię kobiecie labioplastyki tylko dlatego, że jej mężczyzna ma taką zachciankę seksualną. Ginekolog plastyk musi wiedzieć, jak mądrze pomagać kobietom.”
——–
O problemach intymnych i kompleksach Polek, a także o prawdziwej roli ginekologii estetycznej i plastycznej opowiada doktor Tomasz Basta, ginekolog położnik, ginekolog plastyk i dyrektor medyczny krakowskiej Intima Clinic.

Panie doktorze, czy Polki są zadowolone z tego, jak wyglądają ich miejsca intymne?

Dr Tomasz Basta – Z tym bywa różnie, ale jak dla mnie właściwe pytanie brzmi: dlaczego nie są zadowolone z wyglądu swoich miejsc intymnych? Jeśli kobiecie, która przychodzi do mnie, przeszkadza tylko ich estetyka, ale anatomia jest prawidłowa , tak naprawdę nie potrzebuje zabiegów z zakresu ginekologii plastycznej.

Jak to? Odsyła Pan pacjentkę?

– Raczej proponuję jej alternatywne, lepsze moim zdaniem w jej przypadku, rozwiązania z zakresu ginekologii estetycznej lub próbuję takiej pacjentce pomóc w inny sposób – zmienić jej nastawienie do własnego ciała. Ewentualnie zachęcam do skorzystania z wizyty u psychologa lub seksuologa, którzy też przyjmują w Intima Clinic. Jestem przede wszystkim lekarzem i przyświeca mi cel, by mądrze pomóc pacjentce. I nie ważne, czy jest to pomoc poprzez odpowiednio dobrany zabieg, rozmowę czy skierowanie do innego specjalisty.
Często głównym powodem, dla którego kobieta chce coś zmienić w swoich narządach płciowych jest chęć zadowolenia mężczyzny, a to niewłaściwa motywacja. Partner może zdradzać lub mieć duże potrzeby seksualne, przez co jego partnerka myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, źle się czuje w swoim ciele i miewa stany depresyjne albo nawet depresję. Bywa też, że jej kompleksy wynikają z upływającego czasu, czuje się starsza, niż jest w rzeczywistości i nieatrakcyjna, ale nie zawsze idzie to w parze z gorszym stanem narządów płciowych. Wtedy taka osoba powinna popracować nad pewnością siebie, odkryć seksualność na nowo. Nie jest to oczywiście łatwe, ale jak najbardziej możliwe.

W jaki sposób rozmawia Pan z pacjentkami, by dotrzeć do sedna problemu?

– Kobiecie, która przychodzi do mnie poprawić wygląd swoich miejsc intymnych, zadaję dwa proste pytania: co jej konkretnie przeszkadza i dlaczego. Jeśli sama nie wie, ale chce po prostu „coś” zmienić, to znak, że nie powinna być kwalifikowana do tego typu zabiegów. Oczywiście, one w żaden sposób jej nie zaszkodzą, ale i nie pomogą, a ich wykonanie leży już w gestii etyki lekarza. Wbrew obiegowej opinii, ginekologia estetyczna i plastyczna służą nie tylko poprawie wyglądu stref intymnych kobiecego ciała.

W takim razie do czego służą ginekologia estetyczna i plastyczna?

– To dziedziny, które wchodzą na szersze i ważniejsze pola: najogólniej mówiąc, polepszają komfort życia i codzienne funkcjonowanie kobiety. Pacjentki jednak często twierdzą że ratuję im sens życia.

To śmiała teza.

– Tak, ale proszę sobie wyobrazić, że są kobiety, które przeżywają prawdziwy dramat z powodu niewłaściwej anatomii swoich narządów płciowych. Pojawiają się na przykład u mnie pacjentki, które przez lata zmagają się z przerostem warg sromowych. I właściwie od dzieciństwa, przez młodość, po dorosłość są z tym same. Te wargi potrafią mieć długość nawet kilkunastu centymetrów. Powodują ból, ocierając się o bieliznę w trakcie najprostszych czynności, takich jak chodzenie czy jazda na rowerze powoduje to nieustanne pęknięcia śluzówki i stany zapalne. Taka kobieta całe życie wstydzi się, ma wielkie bariery psychiczne w kontaktach seksualnych, nie lubi swojego ciała. A można jej bardzo łatwo pomóc wykonując labioplastykę.
Podobnie jest np. u kobiet z pochwicą, czyli dysfunkcją seksualną polegającej na mimowolnym skurczu mięśni wokół wejścia do pochwy. Zgłaszają się do mnie przeważnie młode kobiety z tą dysfunkcją i proszą o nacięcie błony dziewiczej. Nie mogą współżyć, bo tak mocno obkurczają się ścianki ich pochwy i mięśnie, że nie są kompletnie w stanie tam nic włożyć, nawet przysłowiowej zapałki. Miałem pacjentkę, która przez 5 lat była w związku i próbowała sama się przełamać, ale nic z tego nie wyszło. Ostatecznie trafiła do mnie zapłakana, że jeśli jej nie pomogę to chyba rozstanie się z partnerem. Pomagam takim kobietom poprzez opracowaną przeze mnie terapię, łączącą zabiegi nieinwazyjne z ginekologii estetycznej, a przede wszystkim z psychologicznym podejściem i wyważoną rozmową. Proszę sobie wyobrazić, że ta pacjentka po dwóch miesiącach leczenia była w stanie zacząć normalnie współżyć. W parę tygodni usunęła barierę, która przez większość jej życia była dla niej dramatem. Po jakimś czasie przyszła do mnie ponownie, cała szczęśliwa, pochwalić się pierścionkiem zaręczynowym. W takich sytuacjach czuję się spełniony zawodowo, bo czuję, ze naprawdę rozwiązałem jej problem, a nie tylko wykonałem zabieg.
Pacjentki, które do mnie trafiają z prawdziwymi problemami kwalifikującymi się do zabiegów ginekologii estetycznej i plastycznej, często mają zaniżoną pewność siebie, poczucie szczęścia i mówiąc wprost, cierpią psychicznie. Kiedy problem jest ewidentny i narządy rodne są nienaturalnie zniekształcone, nie wyobrażam sobie, że takiej kobiecie można by odmówić pomocy.

A można pacjentce cierpiącej z powodu dysfunkcji jej miejsc intymnych odmówić pomocy?

– Też się dziwię, ale niestety tak. Przecież nasze społeczeństwo nadal uważa, że takie problemy to fanaberia. Że ginekologia estetyczna to wymysł dla rozkapryszonych dziewczynek. A co najgorsze, nawet niektórzy ginekolodzy tak myślą. Ewidentnie widzą podczas rutynowych badań, że kobieta ma problem, ale świadomie go omijają, skupiając się tylko na czysto zdrowotnych aspektach jej układu płciowego. Jeszcze do niedawana mówiło się pacjentce, która przychodziła z bolącym kroczem, które źle się zrosło po porodzie i ona teraz nie może normalnie siadać, a współżycie nie daje jej satysfakcji, że z czasem przejdzie samo lub to nic takiego strasznego. Dla mnie to nieludzkie. Do niedawna zajmowałem się głównie schorzeniami ginekologicznymi ,ale wiem, że choroba to nie jedyny problem, który może spędzać sen z powiek moim pacjentkom. Ktoś musi też pomagać tym, które czują się w „tych miejscach”, mówiąc wprost, ułomne. Jak Pani widzi człowieka ze zniekształconą twarzą, zapewne nie twierdzi, że nie ma on problemu. Owszem nie zagraża to może jego zdrowiu, ale już można zrozumieć, że nie czuje się on dobrze w swojej skórze, że może mieć problemy z mówieniem, oddychaniem, jedzeniem i innymi zwykłymi, codziennymi czynnościami. Podobnie jest z kobietami, które trafiają do mnie.

Czy Polki chętnie korzystają z Pana pomocy? Czy to są trudne rozmowy?

– Niestety, Polki nadal mają z tym problem. Jest tak, ponieważ dominuje u nich ogromne poczucie wstydu i często nie wiedzą w ogóle, jak rozmawiać z lekarzem o takich sprawach. To duży problem, dlatego niezmiernie ważne jest ludzkie i delikatne podejście do każdej pacjentki. Liczy się skupienie, umiejętność słuchania oraz wykazanie wyjątkowej empatii. Takie rozmowy są jednak niezbędne, aby kobieta poczuła się dobrze zaopiekowana i miała poczucie bezpieczeństwa. By uwierzyła, że jej życie może się zmienić. Bo naprawdę uważam, że może.
Poza tym wśród kobiet z naszego regionu wciąż dominuje niska świadomość, że takie zabiegi istnieją i w czym one pomagają. Nie dziwi mnie to jednak, ponieważ tak jak już mówiłem, zdarza się, że nawet ginekolodzy mają małą wiedzę na ten temat. Dlatego uważam, że sami lekarze powinni zwracać większą uwagę na rozmowę o problemach intymnych swoich Pacjentek i uświadamiania
ich w zakresie tego typu problemów.

Wspomina Pan o poczuciu wstydu, tymczasem mam wrażenie, że coraz mniej jest tematów tabu…

– Być może znów Panią zaskoczę, ale świadomość społeczeństwa takiego jak nasze, głównie katolickiego, na temat seksualności oraz chorób i dysfunkcji narządów rodnych, jest wciąż w Polsce bardzo mała. Nadal jest to temat wstydliwy i spychany na margines życia, dlatego ktoś, kto nigdy nie miał kompleksów dotyczących sfer intymnych, pyta, po co komukolwiek ginekologia estetyczna? Efektem takiego podejścia jest to, że nawet kobiety cierpiące z bólu podczas codziennych czynności, wstydzą się i panicznie boją pójść do lekarza. Nie chcą być posądzane o fanaberię, a jeśli już trafiają do kliniki, z trudem mówią cokolwiek o sobie.
Owszem, cały czas pojawiają się kobiety, które potrafią mówić wprost o wszystkich swoich dolegliwościach, ale przyjeżdżają one z daleka, np. z Anglii lub Niemiec. Na szczęście i u nas to się powoli zmienia. Obserwuję, że poziom świadomości Polek jest lepszy niż chociażby pięć lat temu. Ale to nadal wymaga ciągłego edukowania kobiet w naszym kraju.

Z jakimi problemami Polki przychodzą najczęściej?

-Oprócz wymienionych wyżej asymetrii warg sromowych i pochwicy, bardzo dużej grupie kobiet doskwierają różnorodne, poważne urazy poporodowe: wszelkiego rodzaju pęknięcia. Chcą one pozbyć się bólu i dyskomfortu. U takich pacjentek wykonujemy wtedy najczęściej waginoplastykę (plastykę pochwy) lub perineoplastyka (plastyka krocza). Często tkanki krocza i pochwy są tak rozciągnięte po porodzie lub po znacznej utracie kolagenu, że kobieta nie czerpie radości ze współżycia, a tu właśnie jesteśmy w stanie znacznie pomóc tym pacjentkom za pomocą laseroterapii. Jest też osobna grupa kobiet w wieku okołomenopauzalnym, u których postępujący proces starzenia powoduje, że ich miejsca intymne stają się wysuszone i wiotkie, to powoduje atrofię pochwy i sromu, która objawia się swędzeniem, pieczeniem i pękaniem błony śluzowej, a przez to częstymi infekcjami. Jest bardzo uciążliwa dla kobiety. Pacjentki nieśmiało zgłaszają również problem słabszych doznań seksualnych. Przychodzą, bo nie są wstanie osiągnąć orgazmu i bywa, że jest to spowodowane właśnie nieprawidłową anatomią miejsc intymnych. Wtedy wykonujemy różne zabiegi w zależności od przyczyny problemu. Może to być laserowe obkurczanie pochwy, hoodoplastyka czyli plastyka okolic łechtaczki lub augmentacja punktu G czyli uwypuklanie tego miejsca lub tak modne ostatnio G-shot i O-shot ..
Odrębna grupa to kobiety cierpiące na nietrzymanie moczu. Jest to bardzo uciążliwe schorzenie polegające na niekontrolowanym popuszczaniu moczu podczas wysiłku fizycznego. To oczywiście można wyleczyć nieinwazyjnie, ale bardzo ważne jest, aby zgłosić się do lekarza jak najszybciej, w pierwszym stadium choroby, kiedy kobieta zauważa nawet drobne popuszczanie moczu. Stosujemy wtedy małoinwazyjne metody leczenia z urzyciem Lasera CO2 i Er-Yag , HIFU lub RF . Ten problem sam nie zniknie, a po kilku latach bardzo się rozwinie. Ale wtedy może okazać się, że trzeba zastosować bardziej inwazyjne metody operacyjne.

Rozpiętość problemów jest chyba ogromna. Proszę jeszcze na koniec wyjaśnić, czym różni się ginekologia estetyczna od plastycznej. Mam wrażenie, że te pojęcia są często mylone.

– To prawda, często są wrzucane do jednego worka z napisem „ginekologia estetyczna” lub odwrotnie. Jednak warto podkreślić, że są to dwie odrębne nazwy. Ginekologia plastyczna obejmuje wszelkie zabiegi związane z cięciem, czyli chirurgią: zmienianiem lub odtwarzaniem wyglądu narządu rodnego oraz przywracaniem mu funkcjonalności.
Z kolei ginekologia estetyczna to małoinwazyjne sposoby na korektę miejsc intymnych. Po nich pacjentka może niemal od razu normalnie funkcjonować. Na wszystko rozwiązaniem są odpowiednio dobrane zabiegi, ale właściwym kluczem do mądrej pomocy jest psychologiczne zacięcie lekarza wyrażone w szczerej rozmowie. Takie holistyczne podejście jest w medycynie podstawą sukcesu.
Jednak mam wrażenie, że obie nazwy nie oddają sedna sensu istnienia tych dziedzin. Ponieważ nie tylko o estetykę i wygląd narządów płciowych tu chodzi. Bardziej o przywrócenie im ich prawidłowych funkcji i normalności.



Rejestracja online